Cykl "Najlepsi polscy tekściarze". Odcinek 6. Hans (52 Dębiec, Luxtorpeda)

Wywiady z najlepszymi polskimi tekściarzami specjalnie dla portalu: tekstydopiosenek.pl

 

Odcinek 6. HANS (m.in. Luxtorpeda, 52 Dębiec, Han Solo)

 

Michał Kozłowski (tekstydopiosenek.pl): Na podstawie wielu rozmów, wywiadów z Tobą, można wywnioskować, że teksty, które piszesz, mają dla Ciebie bardzo duże znaczenie. Utożsamiasz się z nimi, przeżywasz je, kamuflujesz się w nich, opisujesz rzeczywistości i sytuacje, które Cię dotykają. Skąd wzięła się w Tobie ta postawa, szczególnej wagi, jaką poświęcasz pisanym przez siebie tekstom? Czy fakt, że wywodzisz się ze środowiska hip-hopowego (mocno nastawionego na tekst, przekaz), odegrał tu decydującą rolę?

 

Hans: Tak, gdzieś już to powiedziałem, że Rap to podstawówka, szkoła średnia i studia w pisaniu tekstów. Nauczyłem się wszystkiego pisząc teksty rapowe, od tych szczeniackich na początku, aż do poważniejszych pisanych wiele lat później. Bez tej bazy, nie mógłbym się dalej rozwijać. Przez całe lata uczysz się kreatywnie wykorzystywać słowo, zauważasz, że tekst może mieć też własną rytmikę, puls, tempo, że nie zawsze i wszędzie potrzebne są rymy, że te rymy możesz układać w różnych miejscach, dając w ten sposób jakieś akcenty, nadając tekstowi „płynność”. W większości przypadków dzieje się to intuicyjnie, ale bez setek napisanych tekstów, intuicja nie była by wystarczająco rozwinięta i czujna.

 

M.K.: „Najbardziej niewdzięczny cham jakiego znam to ja sam” (z tekstu „Jedność” grupy 52 Dębiec). Czym różni się Twoje pisanie dla 52 Dębiec, od pisania dla Luxtorpedy?

 

Hans: Chyba głównie tym, że założoną treść muszę zamknąć w dużo mniejszej ilości tekstu. Rap to przede wszystkim słowo, możesz się wypowiedzieć w trzech minutowych zwrotkach, w Luxach trzeba to skompresować czasem do kilku-kilkunastu wersów. Ale tak naprawdę doświadczenia w tworzeniu w Pięć Dwa i Luxtorpedzie staram się wykorzystywać i tu, i tu. Np. pilnuje się, żeby zanadto nie „przegadać” zwrotek w Pięć Dwa, a w Luxach piszę tylko do danej muzyki, co pozwala mi kształtować rytmikę tekstu. W muzyce rockowej jednak przeważa pisanie tekstu „na sucho”, po to, aby później zaśpiewać go do jakiejś kompozycji.

 

M.K.: Czy uważasz, że teksty polskiego hip-hopu są lepsze od tekstów polskiego rocka?

 

Hans: Nie, w każdym gatunku muzycznym są lepsi i gorsi tekściarze, muzycy etc., to tyczy się również rapu i rocka.

 

M.K.: Opowiedz, w jaki sposób piszesz swoje teksty? Masz jakieś swoje ulubione miejsce, czas? Czy piszesz pod gotowe linie wokalne, czy wymyślasz je podczas pisania? Czy pisanie przychodzi Ci z łatwością, czy rodzi się w bólach? Po prostu - jak Ci się pisze?

 

Hans: Nigdy nie piszę w domu, zawsze w studiu. Muszę się zamknąć, potrzebuje spokoju. Pisanie to zawsze praca nad pomysłem, nad formą, nad linią wokalu. Nawet rap ma swój „flow”, to coś jak linia melodyczna dla wokalisty. Piszę zawsze do wybranej muzyki, siadam i słucham tego co mi podpowiada, gdzie mnie prowadzi i jakie pomysły się pojawiają. Czasem jako pierwszy wpada do głowy pomysł na to, jak ułożyć wokal, czasem pierwszy wpada refren, czasem pierwsze pojawiają się wersy w edytorze tekstu. A zazwyczaj wszystko naraz, w różnych proporcjach, zmieniających się w trakcie pracy, bez żadnych reguł :) To jednak nie jest matematyka, jest w tym procesie dużo emocji, intuicji, otwierania się, zaglądania w głąb siebie, dużo wolności, zabawy. Jeden z numerów z nadchodzącej płyty Pięć Dwa nosi tytuł „Elektryczność w ciszy”, idąc do studia miałem tylko ten tytuł i nie wiedziałem jeszcze, co z nim zrobię. Wiedziałem natomiast, że podobają mi się te słowa, są ciekawe, inspirujące. Usiadłem, wybrałem muzykę, która od razu pobudziła mnie do nucenia sobie jakiejś linii pod nosem, za chwilę byłem na googlach szukając słownika pojęć z dziedziny elektroniki, wybrałem ciekawe, interesująco brzmiące słowa i nagle ich definicje zaczęły mi się układać w metaforę relacji kobieta-mężczyzna. Tekst powstał szybko, podstawiłem mikrofon, refren, efekty na wokal, które same wołały żeby ich użyć w tym właśnie kawałku. Mając już formę, mogłem do woli nagrywać, zmieniać, poprawiać. Oczywiście to trwa, rzadko kiedy siedzę w studiu krócej niż 8-9 godzin.

 

M.K.: Co sądzisz o języku polskim. Czy to wdzięczny materiał do pisania tekstów piosenek?

 

Hans: Na pewno trudny. Myślę, że stąd tak wiele anglojęzycznych polskich produkcji. Ale uważam, że bardzo wdzięczny, kiedy umiejętnie się nim posłużyć, a i satysfakcja większa, kiedy się udaje.

 

M.K.: Czego tekściarz rockowy, mógłby nauczyć się – jeśli chodzi o warsztat, podejście, sposób pisania – od tekściarzy hip–hopowych? Czy te dwa różne sposoby pisania mogą nawzajem się inspirować?

 

Hans: Mogą. Bardzo dobrym przykładem może być Mike Patton, który inspiruje się chyba każdym możliwym sposobem wykorzystywania głosu, a co za tym idzie, również odpowiednio do formy, sposobem pisania tekstu. Ma dużo partii rapowanych, nawet śpiewane czy krzyczane momenty są u niego bardzo rytmicznie osadzone. Rap to rytmika i motoryka słowa, myślę że wielu rockowym produkcjom odrobina takiego podejścia w pisaniu wyszła by na dobre. Teksty rapowe, natomiast, często pisane są w sposób zrozumiały jedynie dla osób znających kulturę, znających dany kontekst, pisane za pomocą słów i porównań oczywistych dla słuchacza tej muzyki, ale trudnych do odgadnięcia dla innych. Jest w nich dużo moralizowania i wszystko to razem stanowi barierę, inni słuchacze mogą tego nie zrozumieć. Cieszyłbym się gdyby tą barierę przełamywali kolejni twórcy, ponieważ rap ma dużo więcej do powiedzenia, niż wynika to ze stereotypowego myślenia o tej muzyce.

 

M.K. Nie chcąc urazić chłopaków z Luxtorpedy – których bardzo szanuję, za ich przeszłość, za zespoły, w których grali, za lata spędzone na scenie, za całą ich twórczość, za Luxtorpedę także - ale moim zdaniem, uratowałeś ten zespół pod wieloma względami, także pod względem tekstów. Twój głos, sposób śpiewania i właśnie teksty, nadały Luxtorpedzie pewnego pociągającego kolorytu, po prostu - ożywiły tę muzykę, przez co, wydaje się, że mogła się stać tak niebywale popularna. Czy w związku z tym, istnieją w Luxtorpedzie jakieś plany, żeby dać Ci jeszcze więcej miejsca, na kolejnych płytach tej grupy?

 

Hans: Nie zgodzę się i to nie przez kurtuazję. Naprawdę uważam, że Luxtorpeda to pięciokołowa maszyna i każdy element jest tak samo ważny. Gdybym był jedynym wokalistą i autorem tekstów, efekt byłby zbyt monotonny, gdyby śpiewał i pisał tylko Litza, też by czegoś brakowało. Analogicznie nie było by tego „drive'u”, gdyby nie sekcja krzyżo-kmietowa, ani tak „gadających” wioseł gdyby nie Litza i Drężmak. Luxtorpeda to połączenie wszystkich tych 5 elementów w odpowiednich proporcjach.

 

M.K.: Z zespołem Luxtorpeda osiągnęliście duży sukces. Czy przykłada się to jakoś na Twoje pisanie? Czy poczucie, że grupa Twoich odbiorców jest coraz większa, stanowi dla Ciebie jakiś problem, a może wyzwanie, podczas pisania?

 

Hans: Cieszy mnie to bardzo, bo słuchacze Luxtorpedy to w dużej mierze ludzie dojrzalsi, niż statystyczny słuchacz hiphopu. Mają wyrobione poglądy, oczekiwania i nie zadowolą się byle czym. To na pewno motywuje. Od paru lat Pięć Dwa też funkcjonuje wśród trochę innej grupy odbiorców, oni też oczekują czegoś więcej. Teksty dojrzewają razem ze mną, a świadomość, że trafiają do tak dużej liczby odbiorców mobilizuje do pracy.

 

M.K.: Czy pisałeś kiedyś teksty dla kogoś, których potem sam nie wykonywałeś? Czy masz takie doświadczenie?

 

Hans: Nie, ale to jedna z rzeczy, w których chciałbym się sprawdzić przy najbliższej dobrej okazji. Dostać „staronorwerską” wersję wokalu z linią i niemalże sylaba po sylabie wpasować w to tekst po polsku, to może być ciekawe doświadczenie.

 

M.K.: Co jest najważniejsze podczas pisania tekstu do piosenki?

 

Hans: Pomysł, temat, wiedzieć, co i jak chcesz powiedzieć, muzyka, która „powie” Ci jak to wszystko zrobić, odpowiednio Cię nakieruje i dostroi, a później spokój i parę godzin pracy w odpowiednim miejscu. Bardzo pomaga możliwość nagrywania „na gorąco”, tak żeby od razu słyszeć, jak to „gada”, nawet zanim skończę pisać staram się coś już nagrać. Jak usłyszysz, to często otwierają się kolejne „klapki” w głowie.

 

M.K.: Czy masz jakichś swoich ulubionych tekściarzy? Czy któryś z nich Cię inspiruje?

 

Hans: Ceniłem zawsze proste i trafne sformułowania, sporo takich prostolinijnych i szczerych słów miał Bob Marley: „Them belly full but we hungry. A hungry mob is a angry mob”. W Polsce masz całą masę świetnych autorów, od Jeremiego Przybory, przez Wojciecha Młynarskiego, Jacka Kaczmarskiego, Grzegorza Ciechowskiego aż po bardziej współczesnych Jan Skrzek, Kazik, Oley, Waglewski, Nosowska, Maleńczuk, Spięty, część sceny punkowej lat '80, jak i cześć sceny hip-hopowej i wielu, wielu innych. Inspirować może nawet „Lokomotywa” Tuwima, czy choćby wiersze ks. Jana Twardowskiego, literatura, dobry film, rozmowa z ludźmi, itd. Ważne, żeby inspiracja była iskierką uruchamiającą kreatywność, a nie procesem odtwórczym.

 

M.K.: Jak wygląda Twoja tekściarska współpraca z Litzą w Luxtorpedzie? Przecież Wasze teksty muszą do siebie pasować! Czy jest jakaś reguła, np. Ty zaczynasz, Litza kończy albo na odwrót? Czy ingerujecie nawzajem we własne teksty, kto ma decydujące zdanie, jeśli chodzi o teksty, w zespole Luxtorpeda?

 

Hans: Pomysły w 99% są Litzy. Piszemy osobno. Chórkowe refreny czasem piszemy razem. Każdy tekst później może zostać skrócony, wydłużony, zmieniony, podzielony na części, tak, aby zgadzało się wszystko muzycznie. Nie ma reguły. Czasem jest tak jak w „Amnestii”, że Litza zrezygnował całkowicie ze swoich zwrotek, bo to było najlepsze dla całości numeru, a czasem jest tak, że to mój tekst zostaje okrojony do 10%. Musi być miejsce dla muzyki, więc po tym, jak już tekst powstaje, można powiedzieć, że przechodzi dodatkową „obróbkę” w trakcie nagrywania, nacisk kładziemy na finalny efekt, a nie na maksymalne wykorzystanie tekstu.

 

M.K.: Wasz najnowszy przebój z płyty „Robaki”, pt.: „Wilki dwa” ma bardzo dobry, fajnie bujający tekst. Które teksty Luxtorpedy podobają Ci się najbardziej? Które byś wyróżnił?

 

Hans: Wszystkie :) Bardzo dobrze mi się pisze dla Luxtorpedy. Trudno było by mi wymienić lepsze i gorsze. Wydaje mi się, że słabszym, napisanym już na ostatnią chwilę, jest tekst do utworu „Hymn”, ale to moje subiektywne zdanie autora. Słuchacze cenią jego prostotę, prawdę i emocje w nim zawarte, świetnie sprawdza się na koncertach. Jak widać nie zawsze trzeba się silić na tzw. „ambitne” i „poetyckie” traktowanie tematu. Proste słowa też mają siłę, tak jak wyżej wspomniałem w kontekście pana Marleya.

 

M.K.: Które teksty z repertuaru 52 Dębiec chciałbyś szczególnie wyróżnić? Z których jesteś dumny do dziś?

 

Hans: To trudne pytanie. Ostatnio posłuchałem utworów z pierwszej płyty pt. „Kęs” i „Pies”, nadal są aktualne. Dziś napisałbym je krótsze, zawarł więcej treści w mniejszej objętości, ale nadal w nich coś jest. Każdy utwór przypomina mi stany emocjonalne i jakiś etap życia, w którym akurat tkwiłem, dużo takich wspomnień daje mi cała płyta „Deep Hans”. Uwielbiam numery z T.R.I.P., szczególnie te mało rapowe jak np. „Uciekamy” lub „Papieros cz.2”. Cieszę się, że potrafię napisać coś takiego, jak „Nocne Polaków Rozmowy” czy „Polak Wyjątkowy Song”, gdzie de facto wcielam się w rolę, myślę i mówię językiem, jakim posługiwałby się bohater tych opowieści. Lubię wiele z tych kawałków, mam do nich sentyment, w końcu każdy z nich to kawałek mojego życia, ale najuczciwiej jest zostawić ocenę słuchaczom.

 

M.K.: I na koniec, zgodnie z tradycją, proszę Cię - kilka rad dla początkujących tekściarzy!

 

Hans: Pisać i być wobec siebie ultrakrytycznym.

 

 

Bardzo dziękuję za rozmowę.

 

Na zakończenie... TEKST NA TAPECIE: „Wilki dwa” (Luxtorpeda)

 

Na koniec, chciałbym abyś szczegółowo (w „komentarzu”) opisał, historię powstania swojego jednego tekstu.

 

Na tapecie: „Wilki dwa”, Luxtorpedy – mój ulubiony tekst Twojego autorstwa. Proszę Cię o napisanie (jeśli pamiętasz), o historii, okolicznościach, powstania tego tekstu. Tzn. jak się pisało?, do jakiego podkładu?, czy miałeś jakieś trudności?, jak było z akceptacją tekstu przez resztę zespołu? co mówili pierwsi słuchacze?, itp.

 

 

WILKI DWA

 

byłem wilkiem w potrzasku

odgryzłem łapę o brzasku

wolność gęstą czerwienią

pokryła moje kły

uciekłem ranny

strach, ból i trzy łapy

w amoku biegnąc

oprócz krwi spijałem łzy

wyłem do księżyca

i prosiłem o litość

kiedy głód i łatwy łup

przywołał gończe psy

wilk wolny, wilk kaleka

miałem trwać, a nie uciekać

karmiłem wilka

którego psy rozszarpią dziś

 

A we mnie samym wilki dwa

oblicze dobra, oblicze zła

walczą ze sobą nieustannie

wygrywa ten którego karmię

 

Uciekałem bez siły

wilki za plecami wyły

miałem tylko nadzieję

i otwarte drzwi

padłem na kolana

i walczyłem do rana

nie wiedziałem

że jestem w sobie taki zły

latami dokarmiałem

tego którego nie chciałem

on głęboko zatopił

we mnie swoje kły

twoja modlitwa

złapała go w sidła

teraz jestem wolny

tak jak Ty

 

a we mnie samym wilki dwa

oblicze dobra oblicze zła

walczą ze sobą nieustannie

wygrywa ten którego karmie

 

W budzie skundlone myśli

ochłapy pragnień w brudzie miski

rzucone smutną

jałmużną psu

karuzela świata pędzi

zaprasza blaskiem rtęci

i jaskrą zazdrości

pokrywa wzrok

wiara i miłość nad wszystko

reszta to proch pył i nicość

wolisz egoizm życia bez granic?

wygra w tobie ten wilk

którego nakarmisz

 

Komentarz HANSA: Historia indiańska o dwóch wilkach, jako temat na kawałek, przewijała się już dłuższy czas, był to bodaj jedyny utwór w którym, od razu byłem pewien, że będzie napisany do tej muzyki. Cała reszta tematów krążyła, rekordzistą są chyba „Robaki” miały być napisane do 4 różnych kompozycji. Dla mnie to problem, bo zawsze z uporem maniaka chcę pisać do wybranej muzyki, nie toleruję pisania, nie wiedząc do czego to trzeba będzie później zaśpiewać. Z wilkami, jak wspomniałem tego problemu nie było, może dlatego, że szybko się za to zabrałem i napisałem. Litza zobaczył tekst w nocy, posłuchał nagranego wokalu-demo i powiedział mi że to jest bez sensu :) Następnego dnia w studiu na spokojnie przesłuchaliśmy i okazało się że to strzał w 10, Litza zaczął pisać na gorąco swoją zwrotkę, zachowując zbliżony do mojego podział rytmiczny wersów i wygonił mnie ze studia, bo też lubi pracować samemu. Co do tekstu, zawsze chciałem nawiązać do którejś z części „Obławy” Jacka Kaczmarskiego, zwłaszcza do tej gdzie: „I po dziś dzień naganiacz, strzelec, czy kłusownik,Przyzwyczajony do czytania tropów map, Przez zęby mówi - Oto jest wilk wolny!- Kiedy na śniegu ujrzy ślady trojga łap!” Najbardziej pragnąłem napisać własną interpretację tej historii, przełożyć ją jakoś na rap. Ale ciągle uważałem, że jestem „za chudy w uszach”, żeby zrobić to dobrze. Padło na „Wilki dwa”. Jacek Kaczmarski pisał ten tekst w konkretnym kontekście politycznym, społecznym i ustrojowym, wolność w tym rozumieniu była wartością nadrzędną - „Trzeba odrzucić to co w nas zniewala nas!”. A jeśli taka była by cena wolności – okaleczyć się, odgryźć zniewoloną tkankę, bo przecież „Ona nie moja już! W niewoli musi zgnić;”. Pisząc swój tekst w wolnej Polsce, zadałem sobie pytanie, czy wolność w chwili obecnej to wartość sama w sobie? Czy odrzucenie jakichkolwiek ram, granic, fundamentów to wartość najwyższa? Odpowiedziałem sobie, że jednak nie. Często te granice, fundamenty i ramy, utrzymują nas w pionie, dają nam kręgosłup, chronią i są dla nas ostoją. Zburzenie i zerwanie ich, okaleczając przy tym siebie, to często samotność i ucieczka przez las, w towarzystwie gończych psów gotowych nas rozszarpać. Dziś tak często uciekamy przed odpowiedzialnością, a przecież już sama odpowiedzialność za własne dzieci i rodzinę to skuteczny hamulec bezpieczeństwa, ale również obowiązek i rezygnacja z cząstki wolności. Rezygnacja z własnego„Ja” na rzecz wspólnego „My”.

 

23 kwietnia 2019

Michał Kozłowski - tekstydopiosenek.pl © 2019 • Created with WebWave

zawodowe teksty piosenek - pisanie tekstów piosenek - songwriting

 

warsztaty tekściarskie - nauka pisania tekstów piosenek