Cykl "Najlepsi polscy tekściarze" Odcinek 1. Darek Dusza.

Wywiady z najlepszymi polskimi tekściarzami specjalnie dla portalu: tekstydopiosenek.pl

 

Odcinek 1. Darek Dusza

 

Darek Dusza (ur. 22.06.1961) - tekściarz, muzyk, gitarzysta, legenda polskiej sceny rockowej, zaliczany do jednego z najlepszych polskich tekściarzy. Pisał dla zespołów: Śmierć Kliniczna, Absurd, Darmozjady, Chuligani, Shakin Dudi, Dżem, DiM, Redakcja. Jego najbardziej znane teksty to: "Za dziesięć minut trzynasta", "Au sza la la la", "Goście idą" (Shakin Dudi), "Jak malowany ptak", "Dzikość mego serca", "Zapal świeczkę" (Dżem), "Dziś umarłem na ulicy" (Redakcja).

 

Darek Dusza zgodził się opowiedzieć o swoich tekstach na specjalne zaproszenie Michała Kozłowskiefo i portalu: tekstydopiosenek.pl

 

Michał Kozłowski (tekstydopiosenek.pl): W jednym z wywiadów mówisz, że: „[tekst] bez dobrego wokalu to tylko parę linijek bazgrołów.” Czy rzeczywiście uważasz, że nie powinno się czytać, analizować i oceniać tekstów bez muzyki?

Darek Dusza: Nie, nie powinno. Dobra interpretacja jest w stanie nawet z przeciętnego tekstu zrobić arcydzieło. W drugą stronę to nie działa. Kiepskie wykonanie z pewnością położy najlepszy tekst piosenki. Dobry tekst może mieć oczywiście duże walory literackie. Jednak w piosence słowa są ściśle związane z muzyką, wręcz jej podporządkowane. Żyją frazą, żyją rytmem, żyją melodią. Dlatego tak ciężko jest dobrze zaśpiewać nawet najlepszy wiersz, gdyż wiersz już ma swój własny rytm i podział - do którego nie zawsze udaje się dobrze dobrać muzykę.

 

M.K.: Pisywałeś teksty w pociągu, w toalecie, pewnie wszędzie. Gdzie najlepiej Ci się piszę? Masz jakieś swoje ulubione miejsce? I czy pisanie na komputerze jest lepsze od klasycznego pisania na kartce?

D.D.: Tak, pisałem w różnych dziwnych miejscach i okolicznościach. Jednak nie jestem typem tekściarza kawiarnianego, który przy dziesiątej kawie zapisuje złote myśli na serwetkach. Większość tekstów piszę do muzyki, do konkretnego wokalu. Dlatego najchętniej tworzę leżąc na kanapie, z zapętloną muzą i skrobię w zeszyciku. Rzadziej na komputerze. Komputer czy kartka? Nie ma żadnej różnicy, to tylko narzędzia zapisu.

 

M.K.: Czy często zdarza Cię się (taka magia), że tekst „spadnie Ci z nieba”? To znaczy, że po usłyszeniu muzyki już wiesz, jak ma brzmieć większość słów, które muszą znaleźć się w tekście, wystarczy je tylko zapisać, utrwalić, by się nie ulotniły?

D.D.: Rzadko, zbyt rzadko :) Zazwyczaj muszę parę godzin posłuchać piosenki, posmakować jej. Lecz gdy złapię trop, szlagwort - wtedy praca idzie szybko. Bardzo dużo zależy od muzyki i od tego, jak skomplikowana jest fraza. Czasem chcąc utrzymać rytm i podział wymyślony przez wokalistę naprawdę brakuje słów - szczególnie tych jednosylabowych.

 

M.K.: Jakie jest najważniejsze zadanie tekściarza?

D.D.: Przekaz. Przynajmniej odrobina przekazu. Nie cierpię głupkowatych tekstów o niczym, nawet jeśli są warsztatowym majstersztykiem. Wolę gorzej napisane, ale zawierające choć kropelkę przekazu.

 

M.K.: Czy są jacyś polscy lub zagraniczni tekściarze, którzy Cię inspirują?

D.D.: Nie

 

M.K.: W wywiadzie dla Magazynu Gitarzysta mówisz: „faktycznie, od końcówki lat osiemdziesiątych do początku nowego wieku odpuściłem sobie granie. Tylko pisałem teksty.” Możesz powiedzieć coś więcej o tym okresie? Żyłeś tylko z pisania?

D.D.: Niestety nie, pracowałem. Dopiero po kilkunastu latach wróciłem na scenę i ponownie zacząłem utrzymywać się z muzyki. Z pisania tekstów i z grania.

 

M.K.: Wymień kilka swoich ulubionych tekstów?

D.D.: "Jestem ziarnkiem piasku" Śmierci Klinicznej, "Izolacja" Absurdu, "Za dziesięć trzynasta" Shakin` Dudi, "Jak malowany ptak" Dżemu, "Dziś umarłem na ulicy" Redakcji - to tak na szybko.

 

M.K.: Czy uważasz, że możliwe jest zrealizowanie największego marzenia wszystkich tekściarzy, czyli - życia wyłącznie z pisania tekstów?

D.D.: Tak, gdy się pisze teksty do popowej sieczki, którą później katują wszystkie komercyjne stacje radiowe. Z pisania dobrych, ambitnych tekstów znacznie trudniej wyżyć - chociaż paru osobom się udało.

 

M.K.: "Ustrój zmienił się, moja pensja nie" – piszesz w tekście „Płać, płać, płać”. Czy masz jakieś informację, jak w Polsce opłacani są zawodowi tekściarze?

D.D.: Nie wiem, nie jestem zawodowym tekściarzem. Piszę albo dla zespołów, w których gram, albo dla kilku zaprzyjaźnionych osób. Miałem kilka propozycji od tzw. gwiazd, ale podziękowałem, nie kręciła mnie ich muzyka.

 

M.K.: Co sądzisz o myśleniu, że dobry wokalista to ten, który śpiewa wyłącznie swoje teksty?

D.D.: Hmm, a dobry kierowca jeździ na benzynie ze swojej rafinerii... Fajnie, gdy dobry wokalista śpiewa swoje teksty, lecz pod warunkiem, że to są dobre teksty. Niestety, nie zawsze tak bywa. Często ludzie śpiewają swoje mierne teksty z bardzo prozaicznego powodu. Tantiemy. Wydaje mi się, że autentyczności wokalisty nie szkodzi, gdy śpiewa cudzy tekst, jeśli tylko się z nim identyfikuje i go rozumie.

 

M.K.: Czy napisałeś kiedyś jakiś tekst, którego się wstydzisz?

D.D.: Nie, chociaż oczywiście zdarzają mi się teksty lepsze i gorsze.

 

M.K.: Czy można nauczyć się pisania tekstów do piosenek? Czy poczułeś się kiedyś tzw. dobrym tekściarzem, czy był taki moment w Twojej karierze, że zyskałeś do siebie takie zaufanie w sferze pisania tekstów, że nie bałeś się o kolejne teksty?

D.D.: Myślę, że praca wspartą odrobiną talentu na pewno pomaga. Czasem warto, by ktoś ocenił tekst przed jego publikacją. Mam w domu swojego recenzenta. Surowego recenzenta. Od początku tej "kariery" nie bałem się o kolejne teksty, wystarczyła akceptacja kolegów z zespołu.

 

M.K.: Czy powiedziałeś kiedyś jakiemuś tekściarzowi prostu w oczy, że nie umie pisać?

D.D.: A po co? Czy to by coś zmieniło?

 

M.K.: A jak radzisz sobie w przypadku, gdy ktoś odrzuca Twój tekst?

D.D.: Przy pomocy Kałasznikowa...

 

M.K.: Grzegorz Ciechowski, czy Ryszard Riedel (i masa różnych wokalistów) poprawiali swoje teksty do ostatniego momentu przed wejściem do studia (nawet podczas samego nagrywania). Czy często i długo poprawiasz swoje teksty? Czy z racji, że zazwyczaj nie wykonujesz sam swoich tekstów, nie możesz sobie na to pozwolić?

D.D.: Nie lubię poprawiać. Po napisaniu tekstu, śpiewam go i jeśli mi się udaje, to tym bardziej powinno się udać wokaliście. A mam szczęście do dobrych wokalistów.

 

M.K.: Czy pamiętasz swoje uczucia, kiedy pierwszy raz usłyszałeś nagrany z Twoim tekstem utwór „Jak malowany ptak” grupy Dżem? Jakie wrażenia Ci wtedy towarzyszyły?

D.D.: Pamiętam, że bardzo mnie zdziwił ten numer w wersji demo, z nagranym w "suahili" wokalem Ryśka. Wyrazisty riff, ostrzejsze brzmienie. Pozytywnie mnie Dżem zaskoczył. A interpretacja Ryśka była świetna. Podniosła ten prosty tekst o poziom wyżej.

 

M.K.: Co sądzisz o tekstach wokalistów Dżemu: Riedla, Dewódzkiego i Balcara?

D.D.: Nie komentuję i nie oceniam cudzej twórczości. Źle się czuję w roli sędziego.

 

M.K.: Od kiedy w Dżemie śpiewa Maciek Balcar, nie napisałeś dla tego zespołu żadnego tekstu, dlaczego?

D.D.: Ponieważ pisze Maciek :)

 

M.K.: W jednym z wywiadów mówisz: „w ostatnich czasach epatowanie wulgaryzmami stało się niezwykle modne. I nudne. A przy tym pachnie tanią komercją. Takie zagrywki pod publikę to ja pierdolę”. Kiedy użycie wulgaryzmu w tekście jest uzasadnione?

D.D.: Kiedy autor ma na to ochotę. Ale źle jest, gdy to pragnienie występuje w każdej linijce.

 

M.K.: Jesteś tekściarzem obdarzonym poczuciem humoru, szczególnie teksty dla Shakin Dudiego, są nim nasycone (np. „Miłość zawsze zwycięży /Szczególnie miłość do pieniędzy” – z piosenki „Miłość zawsze zwycięży”, czy „Żonie czujnej jak policjant wciąż się marzy prohibicja/ Żonie groźnej jak Hunowie tylko monogamia w głowie” – z piosenki „Gdy wracam późno” i najlepszy cytat, dla nas tekściarzy: „Pisanie tekstów to dla mnie betka/ "Słońce, nadzieja, miłość"/ na kombinacji tych trzech słówek/ Porsche się dorobiłem” – z piosenki „Playback”). Czy zdarza Ci się śmiać podczas słuchania muzyki? Kto jest wg. Ciebie najzabawniejszym polskim tekściarzem?

D.D.: Przed chwilą go przecież zacytowałeś, ha ha... Tak serio, nie wiem, kto jest najzabawniejszy. W czasie słuchania muzyki bardzo często się śmieję. Wystarczy puścić radio. Tylko to jest śmiech przez łzy.

 

M.K.: W ironicznym tekście pt.: „Bez znajomości”, piszesz: „Ja znam w radiu paru gości i prezesa telewizji/ A bez pleców mógłbym nucić najwyżej przy goleniu”. Jak myślisz, po tylu latach grania, co stanowi największą barierę dla młodych (i nie tylko) muzyków, aby przebić się, wyjść z lokalnego podziemia do szerszego kręgu odbiorców? Czy są to rzeczywiście znajomości?

D.D.: O rany, to temat na książkę. Podstawowym problemem polskiej muzyki jest brak kasy u jej potencjalnych odbiorców. Bieda zabija muzykę. Na dalszym planie są układy, korupcja, bezguście itd. itp. Na szczęście byłem i jestem obok tego, tfu "biznesu"

 

M.K.: Wydaje mi się, że zdecydowanie najlepsze teksty (jeśli chodzi o Shakin Dudi) napisałeś na ostatnią płytę pt.: „...bo ładnym zawsze lżej”, wydaną w 2011 roku. Są tam naprawdę znakomite teksty, pełne błyskotliwej ironii, jak choćby: „Anonimowy Abstynent”, „Ładnym lżej”, „Długi weekend”, „Playback”, „Artyście wolno wszystko”, czy „Zmień płeć”. Czy uważasz, że rozwinąłeś się jako tekściarz? Jeśli tak, to powiedz, co zyskałeś, a co straciłeś, z biegiem tych wszystkich lat?

D.D.: Skoro teraz, jak twierdzisz, piszę lepiej, to znaczy, że nic nie straciłem :) Szczyt formy jeszcze przede mną :)

 

M.K.: Jeśli możesz? – kilka rad dla początkujących tekściarzy!

D.D.: Przekaz.

Podstawy gramatyki.

Szlagwort (sprawdzić w wyszukiwarce, czy już ktoś takiego nie użył wcześniej)

Unikać wyświechtanych zwrotów typu: „wolny jak ptak"

 

M.K.: Wpisałeś: "Zawód: grafoman" (w ankiecie na stronie: shakindudi.pl) Co dzisiaj byś wpisał, gdybym Cię o to zapytał? Zawód: ....?

D.D.: Grafoman

 

M.K.: Dziękuję za rozmowę.

 

BONUS: TEKST NA TAPECIE: "Dzikość mego serca" sł. D.Dusza

 

Na koniec, chciałbym abyś szczegółowo opisał, historię powstania swojego jednego tekstu.

 

Na tapecie: „Dzikość mego serca”, grupy Dżem – mój ulubiony tekst Twojego autorstwa. Proszę Cię o napisanie (jeśli pamiętasz), o historii, okolicznościach, powstania tego tekstu. Tzn. jak pisałeś?, do jakiego podkładu?, czy miałeś jakieś trudności?, jak było z akceptacją tekstu przez Dżem?, czy Jacek Dewódzki, jako wokalista, miał ostateczne zdanie? Czy podoba Ci się wykonanie?

 

DZIKOŚĆ MEGO SERCA (sł. D.Dusza)

 

Jeszcze dokoła słychać Twój śmiech,

czuję zapach Twój, egzotyczny kwiat.

Siedzę znów sam, tak potwornie sam

Nie udało się, wszystko nie tak.

 

Nie wiem sam, odwagi mi brak.

To nie jest grzech, to nie jest grzech

Onieśmielony tak

Milczę wciąż, milczę wciąż.

 

Dzikość w moim sercu, nawet nie wiesz jak

Trudno zdusić ją, ukryć - ciężko tak.

Obłęd w moim sercu. Boże pomóż mi!

Złamać strach, złamać wstyd!

Jutro odważę się ten pierwszy raz...

 

Jeszcze dokoła echo Twych słów.

Czuję każdy nerw, bicie Twego serca.

Znów jestem sam, tak potwornie sam,

Chociaż kocham Cię, wszystko nie tak.

 

Dzikość w moim sercu, nawet nie wiesz jak

Trudno zdusić ją, ukryć - ciężko tak.

Obłęd w moim sercu. Boże pomóż mi!

Złamać strach, złamać wstyd!

Jutro odważę się ten pierwszy raz...

(„Dzikość mego serca”, Dżem, Kilka zdartych płyt, 1995)

 

 

Komentarz Darka Duszy: Na "Kilka zdartych płyt" teksty pisałem w pośpiechu, bo Dżem miał już zabukowane studio. Pisałem do "rybki" na której śpiewał chyba Beno. Problemu nie było, fraza jest prosta i okrąglutka. Utwór wolny, dlatego nie było żadnych pułapek dykcyjnych. Napisałem, wysłałem, Jacek świetnie zaśpiewał. Chyba od razu im ten tekst podpasował.

 

21 marca 2018

edukacja 

Michał Kozłowski - tekstydopiosenek.pl © 2018 • Created with WebWave

zawodowe teksty piosenek - pisanie tekstów piosenek - songwriting

 

warsztaty tekściarskie - nauka pisania tekstów piosenek